Druga kolejka, pierwsze odpowiedzi. 1 Liga znowu wychodzi na parkiet
Pierwsza kolejka nowego sezonu już za nami. Przyniosła kilka odpowiedzi, ale przede wszystkim jeszcze więcej pytań. Jedni rozpoczęli rozgrywki od zwycięstw, inni musieli przełknąć pierwszą porażkę, a cztery zespoły wciąż czekają na swój pierwszy oficjalny mecz. Teraz czas na drugą serię spotkań, która może dać nam kolejne wskazówki dotyczące tego, jak poszczególne drużyny będą wyglądały w pierwszych tygodniach sezonu.
Na tym etapie trudno jeszcze mówić o faworytach czy zespołach rozczarowujących. Każdy mecz to wciąż element budowania rytmu, poznawania nowych zawodników i szukania odpowiednich rozwiązań. I właśnie dlatego początek pierwszej ligi jest tak ciekawy.
Od razu było gorąco
Inauguracyjna kolejka pokazała, że na emocje nie trzeba było długo czekać. Noteć Inowrocław pokonała na wyjeździe WKK Wrocław 80:66, Polonia Bytom wygrała z Miastem Szkła Krosno 91:85, a Enea Basket Poznań efektownie rozpoczęła sezon, zwyciężając z AZS-em Politechniką Opolską 96:75. Spójnia Stargard pokonała GKS Tychy 83:81, Kotwica Kołobrzeg wygrała w Rzeszowie z Resovią 94:80, a Polonia Warszawa po thrillerze zwyciężyła Sokoła Łańcut 95:93.
Szczególnie ciekawie było w stolicy. Polonia długo kontrolowała spotkanie, ale łańcucianie wrócili do gry i do ostatnich sekund walczyli o zwycięstwo. Ostatecznie gospodarze dowieźli wygraną. Po spotkaniu trener Polonii Warszawa Łukasz Dziergowski podkreślał ,że gdyby przegrali takie spotkanie ciężko byłoby wyjść z hali. I trudno się dziwić. Przy takim przebiegu meczu kilka ostatnich minut potrafi całkowicie zmienić obraz spotkania. Sokół pokazał charakter, ale to stołeczny zespół rozpoczął sezon od zwycięstwa.
Solvera Sokół Łańcut - SKS Fulimpex Starogard Gdański
Sobota, 26 września, godz. 15:00
Sokół w pierwszej kolejce był bardzo blisko zwycięstwa w Warszawie. Łańcucianie przegrali z Polonią 93:95, ale po fatalnym początku zdołali niemal całkowicie odwrócić losy spotkania. Po pierwszej kwarcie przegrywali 12:34, a na przerwę schodzili z wynikiem 40:65. Po zmianie stron nastąpiła jednak zupełnie inna drużyna. Sokół wygrał trzecią kwartę 29:16, a w czwartej dołożył kolejne 24 punkty. Ostatecznie zabrakło dwóch oczek.
W ofensywie odpowiedzialność rozłożyła się całkiem szeroko. Mateusz Szczypiński zdobył 18 punktów, Michał Lis 17, a Jermaine Couisnard i Konrad Rosiński po 15. Szczypiński trafił aż cztery rzuty za trzy, natomiast Lis był bezbłędny z linii rzutów wolnych, wykorzystując wszystkie pięć prób.
Teraz Łańcut wraca do własnej hali i właśnie to może mieć duże znaczenie. Po pierwszej kolejce wiadomo już, że zespół potrafi reagować w trudnym momencie, ale jednocześnie trudno będzie regularnie odrabiać trzydziestopunktowe straty.
Po drugiej stronie SKS Fulimpex Starogard Gdański dopiero rozpoczyna sezon. Spotkanie pierwszej kolejki z ŁKS-em zostało przełożone na 30 września, dlatego zespół Darko Radulovikja wchodzi do rozgrywek bez oficjalnego meczu na koncie. To z jednej strony brak rytmu meczowego, z drugiej dodatkowy czas na przygotowanie się do rywala.
Obie drużyny bardzo dobrze znają się jednak z poprzedniego sezonu. W rundzie zasadniczej każdy wygrywał na wyjeździe, a później rywalizacja przeniosła się do play-offów. Trzy z czterech pierwszych spotkań kończyły się różnicą maksymalnie jednego punktu. Historia tej pary sugeruje więc, że również tym razem możemy dostać bardzo wyrównane spotkanie.

KSK Qemetica Noteć Inowrocław - OPTeam Resovia Rzeszów
Sobota, 26 września, godz. 15:00
Noteć rozpoczęła sezon dokładnie tak, jak chciała. Wyjazdowe zwycięstwo 80:66 nad WKK nie było może ofensywnym popisem, ale pokazuje coś bardzo istotnego: inowrocławianie potrafili ograniczyć rywala do zaledwie 66 punktów.
Rzeszowianie przystąpili do inauguracji w bardzo trudnej sytuacji kadrowej. Z powodu problemów zdrowotnych zabrakło kapitana Kacpra Młynarskiego, Oleksandra Mishuli, Kacpra Margicioka oraz Filipa Zegzuły. Problemy nie dotyczyły jednak wyłącznie samego meczu. Trener Przemysław Łuszczewski przyznał, że w okresie przygotowawczym zdarzało się, iż zespół nie miał nawet ośmiu zdrowych zawodników, aby przeprowadzić pełny trening.
Mimo osłabień Resovia bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie z Kotwicą. Prowadziła 18:9, a po pierwszej kwarcie 27:22. Później jednak zaczęły pojawiać się problemy ze skutecznością i organizacją defensywy. Kotwica wygrała drugą kwartę 27:14, trzecią 24:16 i przed ostatnią odsłoną prowadziła już 73:57.
Indywidualnie kilka rzeczy może napawać optymizmem. Jan Góreńczyk zdobył 22 punkty, Oleksandr Antypov dołożył 17 punktów i 7 zbiórek, a Grzegorz Grochowski zakończył mecz z 16 punktami i aż 11 asystami. Jednocześnie Góreńczyk i Antypov spędzili na parkiecie ponad 36 minut, co dobrze pokazuje, jak mocno ograniczona była rotacja rzeszowskiego zespołu.
Właśnie defensywa może być jednym z najważniejszych elementów tego spotkania. Grochowski po inauguracji wskazywał na problemy z powrotem do obrony i zbyt dużą liczbę łatwych punktów zdobywanych przez rywala w kontrataku. Przeciwko Noteci, która pokazała we Wrocławiu, że potrafi mocno ograniczyć ofensywę przeciwnika, Resovia będzie musiała utrzymać koncentrację przez pełne 40 minut.
Dla obu zespołów będzie to więc spotkanie, w którym ważniejsze od samego wyniku pierwszej kolejki może być potwierdzenie określonego stylu gry. Noteć będzie chciała ponownie oprzeć swoją grę na defensywie, natomiast Resovia spróbuje poprawić organizację obrony i przede wszystkim sprawdzić, jak wygląda jej rotacja po problemach zdrowotnych z inauguracji.

Miasto Szkła Krosno - Enea Basket Poznań
Sobota, 26 września, godz. 18:00
Miasto Szkła wraca do Krosna po porażce 85:91 z Polonią Bytom. Krośnianie długo mieli spotkanie pod kontrolą. Po drugiej kwarcie prowadzili 44:35, ale po przerwie gospodarze zaczęli odrabiać straty i ostatecznie doprowadzili do dogrywki. W niej Polonia wygrała 14:8.
Najwięcej uwagi przyciągnął oczywiście Jaylen Murray. Amerykanin zdobył 27 punktów, miał 4 zbiórki i 4 asysty, ale jego skuteczność z gry wyniosła 36,4 procent. Oddał aż 22 rzuty, w tym 14 prób za trzy, trafiając cztery. To pokazuje zarówno jego rolę w ofensywie Krosna, jak i fakt, że drużyna będzie potrzebowała od niego dużej produkcji punktowej i bardziej odpowiedzialnego grania.
Bardzo dobrze pod koszem wyglądał Ivica Radić. Chorwat zdobył 19 punktów, zebrał 11 piłek i zakończył spotkanie z 26 EVAL. Trafił 8 z 13 rzutów z gry. Jeżeli Krosno będzie chciało przeciwstawić się wysokiej skuteczności Poznania, gra Radića może mieć duże znaczenie.
Enea Basket w pierwszej kolejce pokazała natomiast ofensywną siłę. Poznaniacy pokonali AZS Opole 96:75, trafiając aż 56,1 procent rzutów z gry i 45 procent za trzy. Patryk Stankowski zdobył 19 punktów, Filip Siewruk 17, a Devontae Blanton 16 punktów, 7 zbiórek i 9 asyst. Siewruk trafił 3 z 4 rzutów za trzy, a Stankowski 3 z 6.
To właśnie skuteczność może być jednym z głównych tematów tego spotkania. Krosno ma zawodników potrafiących zdobywać punkty, ale Poznań na inaugurację pokazał, że może atakować z wielu pozycji.
Dla Miasta Szkła będzie to również ważny test po utracie prowadzenia w drugiej połowie meczu w Bytomiu. Poznaniacy z kolei spróbują potwierdzić, że 96 punktów w pierwszej kolejce nie było jednorazowym wyskokiem.

Zdrovo Polonia 1912 Leszno - WKK Active Hotel Wrocław
Sobota, 26 września, godz. 18:00
Zdrovo Polonia 1912 Leszno to jeden z najbardziej doświadczonych zespołów w stawce. W składzie Macieja Dudzika znajdziemy m.in. Pawła Dzierżaka, Mikołaja Stopierzyńskiego, Szymona Ryżka czy Patryka Wilka, a latem do zespołu dołączyli również Adrian Bogucki i Michał Sitnik. To połączenie doświadczenia z zawodnikami wciąż mającymi sporo do udowodnienia może być jednym z największych atutów Polonii.
Szczególnie ciekawie wygląda podkoszowa część zespołu. 215-centymetrowy Adrian Bogucki daje Lesznu fizyczność i doświadczenie na pozycji centra, a obok niego są m.in. 206-centymetrowy Seydougou Fofana oraz 205-centymetrowy Karol Kankowski. Na obwodzie za kreowanie gry odpowiadać mają przede wszystkim Paweł Dzierżak i Hubert Łałak, a za zdobywanie punktów Wendell Mitchell, Szymon Ryżek czy Mikołaj Stopierzyński.
W pierwszej kolejce Polonia zmierzy się z WKK Active Hotel Wrocław. Wrocławianie rozpoczęli sezon od porażki z Notecią 66:80, więc dla obu zespołów będzie to okazja do odpowiedzi na nieudaną inaugurację. Leszno ma jednak za sobą również bardzo dobry występ w sparingu z GKS-em Tychy, wygranym 84:75, w którym Michał Sitnik zdobył 21 punktów, a Adrian Bogucki 19.
Kluczowe dla Polonii może być to, czy doświadczeni zawodnicy narzucą WKK swój rytm gry. Dzierżak, Ryżek, Stopierzyński czy Bogucki mają za sobą wiele spotkań na tym poziomie, a Leszno dysponuje przy tym szeroką rotacją. Wrocławianie będą musieli znaleźć sposób na ograniczenie ich przewagi fizycznej i doświadczenia, szczególnie pod koszem.
Nie oznacza to jednak, że WKK nie ma z czego budować. Zespół grał przeciwko Noteci momentami dobrze w obronie, ale nie był w stanie utrzymać odpowiedniej jakości w ataku.
Ciekawie wygląda również historia bezpośrednich spotkań. W poprzednim sezonie oba zespoły wygrywały na wyjeździe. W Lesznie WKK zwyciężyło 74:64, natomiast we Wrocławiu Polonia odpowiedziała wynikiem 81:69.
Teraz sytuacja jest trochę inna. Leszno dopiero zaczyna, a WKK ma już za sobą pierwszą lekcję. Gospodarze będą więc musieli od razu wejść na odpowiedni poziom intensywności, natomiast wrocławianie powinni przede wszystkim poszukać większej liczby punktów w ataku.

PGE Spójnia Stargard - BS Polonia Bytom
Sobota, 26 września, godz. 20:00
Jedno z najciekawszych spotkań drugiej kolejki. Po jednej stronie Spójnia, która rozpoczęła sezon od zwycięstwa 83:81 w Tychach, po drugiej Polonia Bytom, która po dogrywce pokonała Miasto Szkła 91:85. Oba zespoły mają więc bilans 1:0 i już po tym meczu jedna z nich może zostać z kompletem dwóch zwycięstw.
Spójnia w Tychach musiała odrabiać straty. Gospodarze prowadzili po drugiej kwarcie 42:37, a przed ostatnią odsłoną było 63:62 dla GKS-u. O wyniku zdecydowała końcówka, w której stargardzianie zachowali więcej spokoju. Robert Glasper zdobył 25 punktów i był najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu, a Jakub Karolak dołożył 9 punktów.
Polonia Bytom ma natomiast za sobą znakomity powrót w drugiej połowie. Po 20 minutach przegrywała z Krosnem 35:44, ale trzecią kwartę wygrała 29:19. Ostatecznie potrzebna była dogrywka, w której gospodarze zwyciężyli 14:8.
Liderem beniaminka był Devin Hutchinson. Zdobył 29 punktów, zebrał 7 piłek i miał 5 asyst. Trafił 9 z 19 rzutów z gry oraz 7 z 8 wolnych. Bardzo ważną rolę odegrał również Jarosław Giżyński, który zdobył 20 punktów, wchodząc z ławki.
To może być ważny element meczu w Stargardzie. Polonia już w pierwszym spotkaniu pokazała, że nie opiera się wyłącznie na jednym zawodniku. Spójnia będzie musiała znaleźć sposób na Hutchinsona, ale również kontrolować produkcję drugiego składu.

Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg - KKS Polonia Warszawa
Sobota, 26 września, godz. 20:00
Oba zespoły rozpoczęły sezon od zwycięstw, ale zrobiły to w zupełnie inny sposób.
Kotwica wygrała w Rzeszowie 94:80, kontrolując mecz po bardzo dobrej drugiej i trzeciej kwarcie. Dominik Rutkowski zdobył 26 punktów i miał 10 zbiórek, James Washington dołożył 21 punktów, a Filip Małgorzaciak 20 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst. Paweł Leończyk był z kolei bardzo aktywny pod koszem, kończąc mecz z 13 zbiórkami.
Polonia Warszawa miała zdecydowanie bardziej nerwową końcówkę. Po pierwszej połowie prowadziła z Sokołem aż 65:40, ale w drugiej części spotkania zdobyła tylko 30 punktów. Łańcut odpowiedział 53 punktami i doprowadził do sytuacji, w której o zwycięstwie decydowały ostatnie sekundy.
W Warszawie pierwsze skrzypce grał Jacoby Ross. Zdobył 31 punktów, trafiając sześć trójek, i dołożył 6 asyst oraz 4 zbiórki. Cameron Gaines miał 16 punktów, a Filip Poradzki 17.
Właśnie pojedynek Ross, Poradzki i Geliński kontra doświadczony obwód Kotwicy może być jednym z najciekawszych elementów tego spotkania. Warszawianie mają zawodnika, który już w pierwszej kolejce pokazał, że może przejąć ofensywę, natomiast Kołobrzeg odpowiedział bardzo szeroką produkcją kilku graczy.
W poprzednim sezonie Kotwica wygrała oba bezpośrednie spotkania: 86:64 w Warszawie oraz 74:72 w Kołobrzegu. Teraz Polonia ma okazję przerwać tę serię, ale żeby to zrobić, będzie musiała zagrać pełne 40 minut.

Decka Pelplin - Weegree AZS Politechnika Opolska
Niedziela, 27 września, godz. 15:00
Decka, podobnie jak Polonia Leszno, dopiero rozpocznie sezon. Jej mecz pierwszej kolejki został przełożony na 30 września, dlatego spotkanie z AZS-em będzie pierwszym oficjalnym testem zespołu.
Opolanie mają już natomiast za sobą bardzo trudną inaugurację. Przegrali w Poznaniu 75:96 i przez większość meczu mieli problemy z zatrzymaniem ofensywy gospodarzy.
Poznań trafił aż 56,1 procent rzutów z gry i 45 procent za trzy, a AZS pozwolił rywalom na zdobycie 96 punktów. To oczywiście liczby, które trudno będzie powtórzyć każdemu przeciwnikowi, ale dla zespołu z Opola są jasnym sygnałem, że przed kolejnym meczem trzeba poprawić obronę.
Historia tej pary również działa na korzyść gospodarzy. W poprzednim sezonie Decka wygrała oba mecze. Najpierw 94:77 u siebie, a później jeszcze wyżej, bo 106:83 w Opolu.
To jednak nowy sezon i zupełnie nowe rozdanie. Dla Decki najważniejsze będzie wejście w mecz bez problemów związanych z brakiem rytmu, a dla AZS-u odpowiedź na pytanie, czy po 75-punktowej inauguracji uda się poprawić ofensywę i przede wszystkim defensywę.

ŁKS Coolpack Łódź - GKS Tychy
Niedziela, 27 września, godz. 15:00
ŁKS również rozpocznie sezon dopiero w drugiej kolejce. Pierwszy mecz łodzian ze SKS-em Starogard Gdański został przełożony na 30 września. GKS Tychy ma już natomiast za sobą bardzo wyrównane spotkanie ze Spójnią.
Tyszanie przegrali 81:83, ale przez dużą część meczu byli w grze o zwycięstwo. Po pierwszej kwarcie prowadzili 28:19, a na początku drugiej mieli nawet dwucyfrową przewagę. Ostatecznie Spójnia odrobiła straty i w końcówce przechyliła szalę na swoją stronę.
Indywidualnie najwięcej punktów dla GKS-u zdobyli Mateusz Dziemba i Sebastian Bożenko, po 13. Dobrze wyglądał również Damian Jeszke, który był aktywny w końcówce, a Tomasz Śnieg odpowiadał za organizację gry.
Teraz Tychy jadą do Łodzi, gdzie czeka ich zespół jeszcze nieprzetestowany w tym sezonie. To może być istotne, ponieważ ŁKS nie ma jeszcze oficjalnego meczu, ale jednocześnie miał dodatkowy czas na przygotowanie się do pierwszego rywala.
Historia tej rywalizacji jest bardzo ciekawa. W rundzie zasadniczej poprzedniego sezonu ŁKS wygrał w Tychach 105:84, GKS odpowiedział zwycięstwem 86:82 w Łodzi, a później łodzianie wygrali serię play-off 3:1.
Nie ma więc wątpliwości, że obie drużyny dobrze znają swoje możliwości. Tym razem jednak najważniejsza będzie aktualna dyspozycja, a tej po stronie ŁKS-u jeszcze nie mieliśmy okazji zobaczyć w meczu o stawkę.

Druga kolejka jako pierwszy test powtarzalności
Po jednej kolejce trudno wyciągać daleko idące wnioski. Można jednak zauważyć pierwsze tendencje.
Poznań już na starcie pokazał dużą siłę ofensywną, Polonia Bytom udowodniła, że potrafi odwracać trudne spotkania, a Kotwica miała aż trzech zawodników z dorobkiem minimum 20 punktów. Z kolei Resovia i WKK będą chciały przede wszystkim poprawić elementy, które zawiodły podczas inauguracji.
Warto też zwrócić uwagę na indywidualne występy. Jacoby Ross zdobył 31 punktów, Devin Hutchinson 29, Jaylen Murray 27, a Dominik Rutkowski 26. Jan Góreńczyk miał 22 punkty, Grzegorz Grochowski aż 11 asyst, a RJ Glasper 25 punktów w zwycięstwie Spójni.
Druga kolejka będzie więc przede wszystkim sprawdzianem powtarzalności. Czy Ross ponownie będzie główną postacią Polonii? Czy Hutchinson utrzyma poziom z debiutu? Czy Poznań nadal będzie tak skuteczny? Czy Resovia odpowie po porażce? I które z zespołów rozpoczynających sezon właśnie teraz wejdą do gry z pierwszym zwycięstwem?
Na te odpowiedzi przyjdzie poczekać do końca weekendu. Jedno jest natomiast pewne już teraz: po pierwszej kolejce zaplecze Polskiej Ligi Koszykówki dostarczyło wystarczająco dużo materiału, by z zainteresowaniem śledzić kolejne 40 minut każdego z ośmiu spotkań.
